mennica

Konspiracyjna karta Mennicy

Powstała w 1926 roku Mennica odegrała ważną rolę w życiu mieszkańców Pragi podczas II wojny światowej. Traktowana przez Niemców jako zakład specjalny dawała pracownikom przywileje. A ci rozciągali ją na swoich bliskich. Niekoniecznie legalnie. 

W okresie okupacji niemieckiej 1939-1944 Mennica Państwowa podzieliła los innych przedsiębiorstw warszawskich. Po kapitulacji stolicy i częściowym zniszczeniu budynków w wyniku działań wojennych została zajęta przez administrację niemiecką. Konfiskata kruszców szlachetnych była pierwszym etapem rabunku majątku mennicy. Rok 1940 przyniósł decyzję władz niemieckich o przejęciu i wywiezieniu bogatych zbiorów numizmatycznych. Dzięki ofiarnej postawie części załogi, w tym kustosza Gabinetu Numizmatycznego Władysława Terleckiego, udało się zabezpieczyć m.in. kolekcję XVIII-wiecznych stempli menniczych, najcenniejsze złote monety, srebrne talary i inne cenne numizmaty o wadze kilkudziesięciu kilogramów.

Od początku okupacji niemieckiej na terenie mennicy działała komórka konspiracyjna. Na wydziałach produkcyjnych wytwarzano części do pistoletu automatycznego Stan oraz kilka drobnych elementów zapalników do granatów zwanych sidolówkami. Części do pistoletów były wynoszone przez wtajemniczonych pracowników, po kilka sztuk w kieszeniach albo w torebkach na narzędzia do roweru. Konspiracyjna grupa w mennicy skoncentrowała się jednak na produkcji lewych kenkart i ausweisów, czyli legitymacji służbowych wydawanych przez Niemców, dla osób zagrożonych lub nawet już poszukiwanych przez gestapo. Ausweis przez długi czas miały moc chroniącą przy ulicznych łapankach. Pracownicy mennicy otrzymywali je legalnie.

Mennica stanowiła także ważny punkt przemytu alkoholu, który podczas okupacji był ważna walutą barterową. Także tu pracownicy zakładu mieli pewne przywileje – do wynagrodzenia każdy z nich dostawał tzw. deputat w postaci dwóch litrów wódki na miesiąc. Oryginalne opakowanie, etykieta, zalakowany korek, stempel PMS – to czyniło wódkę towarem łatwym do odsprzedania lub wymiany.

Przemycany towar, z powodu kontroli ilościowych, nie był butelkowany. Zaprzyjaźnieni pracownicy pomagali raczej napełnić rozmaite naczynia poprzez zawór spirytusowy czy innego rodzaju bezśladowe dojście.

Na teren mennicy osoby postronne dostawały się za pomocą tajnego przejścia, które pierwotnie miało służyć do ucieczki w razie próby aresztowań. W rzeczywistości służyło ono głównie do dodatkowego zaopatrzenia się w spirytus lub wódkę.

- Nie dociekaliśmy za bardzo ci i jak, gdyż przeważnie w porze nocnej odbywały się te czynności „zaopatrzeniowe” i na ich wyniki czekało się przy podziemnym przejściu z terenu na teren. Przejście zrobiono w piwnicy budynku, w którym mennica miała gisernię, a sam otwór w murze był zamaskowany odchylaną otwierającą się jak drzwi półką, na której magazynowano gipsowe odlewy (niekiedy o średnicy pół metra) projektów monet zarówno kiedyś realizowanych, jak i nigdy niewprowadzonych do produkcji. Korzystając z tego przejścia i powiązań życzliwych zarządów, rzadziej w czasie przedpowstaniowym, częściej podczas powstania, aż do połowy września 1944r., reperowaliśmy wątłe budżety domowe – wspomina Tadeusz Kulbicki, kilkuletni wówczas lokator budynku dyrekcji mennicy.

Alkohol jako waluta wymienialna pozwolił przeżyć mieszkańcom mennicy zarówno podczas powstania, jak i spory okres po wyzwoleniu Pragi, kiedy to mimo ostrzału z lewobrzeżnej części Warszawy ruszył jakiś handel uliczny i bazarowy.

Zobacz również

blog comments powered by Disqus