TM1_8315b_Joanna Erbel_fot. Tomek Michalczewski

Praga budzi respekt

Joanna Erbel – socjolożka, działaczka miejska, członkini Zarządu Koordynacyjnego Kongresu Ruchów Miejskich, należy do inicjatyw Otwarty Jazdów i Targowa 2.0. Członkini Rady ds. budżetu partycypacyjnego. Bierze udział w pracach aktualizacji strategii rozwoju Warszawa 2030. Założycielka Fundacji Blisko, które cele jest wspieranie działań lokalnych oraz propagowanie dobrych wzorców dla polityki mieszkaniowej.

 

 

1. Kim jest Joanna Erbel? 

Joanna Erbel jest przede wszystkim warszawianką.

2. Aktywistka, działaczka miejska, ekolożka, zwolenniczka jazdy na rowerze, polityczka, miłośniczka kotów…kobieta o 100 twarzach. Jaka Joanna jest Pani najbliższa?

Te wszystkie twarze to jedna Joanna. Ale jeśli miałabym wybrać jedno z tych określeń to byłaby to miejska aktywistka. To taka osoba, która wstaje rano i zastanawia się, co zrobić, żeby życie w tym mieście było lepsze. Ja właśnie tak mam. Codziennie. I na szczęście nie tylko ja, ale też i setki innych osób w tym mieście, które poświęcają swój wolny czas, żeby Warszawa stawała się coraz wspanialszym miejscem do życia.

3. A czy Praga jest Pani bliska?

Mam ogromny sentyment do Pragi. Nie wiem skąd dokładnie on pochodzi. Urodziłam się na Mokotowie i mieszkam w tej dzielnicy cały czas – poza rokiem spędzonym na stypendium w Berlinie, podczas którego będąc w Warszawie pomieszkiwałam na Kamionku, na Mińskiej. Jednak jeśli miałabym wybierać inną dzielnicę do mieszkania, to na pewno byłaby to Praga. Czuję się tu wyjątkowo dobrze. Może dlatego, że rodzina ze strony mojej mamy mieszkała na Namysłowskiej, a moja babcia pracowała przez dłuższy czas w PZO. A może dlatego, że Praga posiada bardzo silną tożsamość i niezależność, którą czuje się tu na każdym kroku. To dzielnica inna od wszystkich, pełna energii – nie zawsze pozytywnej, ale silnej. Zresztą po tylu latach zaniedbań trudno o hurra optymizm. Praga to dzielnica dumna, odważna i bardzo różnorodna. Budzi respekt.

4. Gdyby miała Pani opisać Pragę jednym słowem..

To byłoby to słowo „godność”.

5. Praga to dzielnica różnorodna, z jednej strony mamy kamienice, w których rodziny żyją od pokoleń, z drugiej nowopowstające nowoczesne apartamentowce, w których osiedlają się młodzi ludzie.

Ale są też stare kamienice, w których osiedlają się nowi ludzi. Nowe mieszkania komunalne. Podział, gdzie z jednej strony jest Port Praski, a z drugiej tzw. „starzy mieszkańcy” reprywatyzowanych kamienic nie oddaje całej złożoności tej dzielnicy. Nie można też powiedzieć, ze nowi mieszkańcy i mieszkanki to osoby, które nie angażują się w życie dzielnicy, bo przecież wśród praskich działaczek i działaczy są zarówno osoby, które mieszkają tu od urodzenia oraz takie, które wybrały Pragę jako swoje stałe miejsce zamieszkania. Te osoby mają też różne zarobki, różne zawody, częściowo zbieżne a częściowo odmienne wizje rozwoju tej dzielnicy.

Jak myślę Pradze i wyzwaniach dla procesu rewitalizacji to zastanawiam się jednak, co można zrobić, żeby dzieci mieszkające w Porcie Praskim chodziły do podstawówki z dziećmi z innych części Pragi. Jest to jedno z największych wyzwań, na którego nie widzę odpowiedzi w obecnym programie rewitalizacji. Ta przepaść jest od samego początku. Konsultacje planu miejscowego dla Portu Praskiego trwały w tym samym czasie, co szeroki proces konsultacji Zintegrowanego Programu Rewitalizacji, ale były od niego zupełnie oddzielone. Tak jakby wyzwaniem dla ZPRu nie było zajęcie się ogromnych nowym osiedlem, które powstaje na granicy obszaru kryzysowego. Obawiam się, że odczujemy tego negatywne skutki, jak zawsze, kiedy w jakiejś okolicy pojawia się getto. Bo to gettoizacja i brak integracji jest zagrożeniem, a nie różnice w długości zamieszkiwania w danej dzielnicy. Zwłaszcza, że wiele nowoprzybyłych do tej dzielnicy osób czuje się Prażanami i Prażankami.

6. Jedną z flagowych inwestycji praskich jest Centrum Praskie Koneser, miejsce w którym historia widoczna jest w każdej cegle, w każdym historycznym budynku.

Koneser to nie tylko budynek, ale też pewien projekt społeczny, przed którym stoi ogromne wyzwanie – pośredniczenie między tym, co nowe oraz tym, co starsze.  Ostatnio czytałam teksty dotyczące gentryfikacji, czyli procesu, który prowadzi do wymiany mniej zamożnych mieszkanek i mieszkańców na tych o zasobniejszy portfelach. Jednym z elementów tego procesu jest powstanie przestrzeni dla kultury. Artyści i artystki są wtedy pionierami tych zmian społecznych. W analizach przemian społecznych Pragi Koneser pojawia się jako zagrożenie. Jako pierwszy krok do całkowitej zmiany charakteru dzielnicy i wypchnięcia jej obecnych mieszkanek i mieszkańców. Ale tak nie musi być – i tak być nie powinno. Wiele zależy od tego jaką politykę będą prowadzić władze miasta i władze dzielnicy. Na ile silnie będzie kładziony nacisk na zachowanie obecnego składu społecznego dzielnicy. Na ile silna będzie troska o to, żeby mieszkanki i mieszkańcy kamienic komunalnych wracali do swoich mieszkań po remontach, czy o to, żeby życie w dzielnicy nie było za drogie. Skład społeczny dzielnicy na pewno procentowo się zmieni, bo jest tutaj wiele pustostanów. Powstają też nowe inwestycje. Ale nie musi (a na pewno nie powinn) to prowadzić do wyrzucenia osób, które mieszkają na Pradze od lat czy pokoleń.
Na Koneserze spoczywa ciężar wzięcia odpowiedzialności za swoje otoczenie. Jest to silna, dynamicznie rozwijająca się instytucja, ale przede wszystkim bogatym sąsiad, od którego często oczekuje się więcej. Cieszę się, że Koneser włącza się w taki działania jak np. projekt Otwarta Ząbkowska. Mam też nadzieję, że tej współpracy między lokalną społecznością z roku na rok będzie coraz więcej. W końcu udany proces rewitalizacji potrzebuje świadomych społecznie prywatnych partnerów, którzy będą lokalnie inwestowali pieniądze i dawali dobry przykład innym. Publiczne pieniądze i działania publicznych instytucji nie wystarczą.

7. Jest Pani zaangażowana w projekt Kładką na Pragę, czyli w koncepcję mostu pieszo-rowerowego na wysokości Okrzei i Karowej. Wierzy Pani, że most połączy dwa brzegi?

Pierwszy raz usłyszałam o projekcie Traktu Praskiego (traktpraski.pl) – bo właściwie tak nazywa się ten projekt, kiedy poznałam architektkę Małgorzatę Dembowską przy okazji inicjatywy Targowa Dla Ludzi. Zachwycił mnie z dwóch powodów – po pierwsze łączy dwie strony centrum Warszawy: praską i śródmiejską. Po drugie jest jakościową zmianą w myśleniu o mobilności w mieście – wystarczy rower albo własne nogi (albo wózek), żeby się przemieszczać po Warszawie. To niby banał, ale jak się spojrzy na większość ulic to samochody zajmują ponad 80% szerokości ulicy: dwa albo trzy pasy i parkowanie prawie pod samą fasadą. Kładka na Pragę zszywa Krakowskie Przedmieście i Mariensztat z ciągiem Okrzei-Ząbkowska-Kawęczyńska. Bardzo lubię metaforę Rafała Szczepańskiego, który mówi, że jak powstanie ta kładka to Koneser i Bristol będą leżeć przy jednej ulicy.

8. Doskonałym przykładem jest kładka pieszo-rowerowa Ojca Bernatka, która połączyła słynny Kazimierz z poprzemysłowym Podgórzem.

Kładka Bernatka to jeden najczęściej przywoływanych dowodów na to, że most pieszo-rowerowy to same zyski. Charles Montgomery, autor książki „Miasto szczęśliwe” pytany w jednym z wywiadów (http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/zawod-szczesciolog,190181.html) o to, co sprawia, że miasto jest szczęśliwe – mówił o przyjaznej infrastrukturze i wychodzie pieszych, a Kładka Bernatka była podawana jako przykład takiego miejsca. Mam nadzieję, że nasza Kładka na Pragę będzie kolejna.

9. Widziała Pani nową koncepcję Bazaru Różyckiego? Sprzedawcy gorących pyz znajdą tam swoje miejsce? Bo przecież to jest jeden z elementów praskiego uroku. Sama pamiętam, jak babcia zabierała mnie na „różyca”, takiego klimatu już nigdy więcej nie poczułam.

Bazar Różyca przeżywa ciężkie czasy. Pamiętam, że jak zamykano Stadion Dziesięciolecia pojawiały się głosy, że to szansa, dla Różyca. Tak się jednak nie stało. Ożywienie Różyca to nie lada wyzwanie. Obecnie duża część handlu nie dotyczy naszych potrzeb codziennych. Ostatnio na spotkaniu w Muzeum Pragi siedząca koło mnie sąsiadka bazaru skwitowała tę sytuację zdaniem „Bo w końcu ile razy można brać ślub?” Co więcej konkurencją dla Różyca jest CH Wileńska oraz pobliska Biedronka. Liczę jednak, że projekt Aleksandry Wasilkowskiej pomoże wrócić Różycowi do pełni życia – powstaną nie tylko nowe stoiska, ale również bazar zyska nowe życie, po g. 16. Będzie tam miejsce na gastronomię – w tym na sławne pyzy. Różyc ma szansę stać się centrum Pragi. Pradze brakuje rynku, miejsca spotkać, które nie jest chodnikiem przy ruchliwej ulicy.

10. Jakich inwestycji jest na Pradze za mało, czy Pani zdaniem Praga nie dotrzymuje tempa innym dzielnicom?

Praga przez lata była zaniedbana, co widać bo stanie infrastruktury. Wciąż są tam kamienice z mieszkaniami bez łazienek i bez dostępu do sieci ciepłowniczej. Na szczęście zmieni się to dzięki Zintegrowanemu Programowi Rewitalizacji. Cieszę się, że Praga ma swoje Muzeum, które działa jako lokalne centrum. Ale takich miejsc do spotkań powinno powstać więcej – na szczęście to również przewiduje program rewitalizacji: w ramach programu powstać trzy centra aktywności lokalnej, cztery centra kulturalne, trzy centra przedsiębiorczości. Jednak żadna nowa instytucja nie pomoże dzielnicy tak długo jak nie poprawia się warunki życia codziennego lokatorów i lokatorek miejskich kamienic.
Mam nadzieję też nadzieję, że takie projekty jak Otwarta Ząbkowska będą przyczynkiem do uspokojenia ruchu na tej ulicy i oddania jej pieszym. Zresztą nie tylko Ząbkowskiej, ale całego ciągu od Okrzei do Kawęczyńskiej, żeby wygodnie i bezpiecznie można było przejść od Placu Piłsudzkiego do Bazyliki na Michałowie.

Zdjęcie – Tomek Michalczewski

Zobacz również

blog comments powered by Disqus