praga_tygrysem

Praga jest trendy! – zwiedzanie cz.I

Zainspirowani ostatnim rankingiem portalu Culture Trip, który umieścił Pragę na pierwszej pozycji, wśród miejsc wartych odwiedzenia w Europie, postanowiliśmy przygotować na naszym blogu serię wpisów poświęconych najciekawszym miejscom na Pradze. Opiszemy w nich co warto zwiedzić, gdzie wybrać się na kawę, gdzie zjeść i gdzie pójść na zakupy. Na początek zabieramy Was na zwiedzanie.

Praskie misie

Wybieg dla niedźwiedzi brunatnych zbudowany w latach 1951-1952 z inicjatywy legendarnego dyrektora ZOO – dr Jana Żabińskiego był synonimem nowoczesności miasta i dość szybko stał się jednym z ulubionych miejsc dla mieszkańców nie tylko Pragi, ale i całej Warszawy oraz odwiedzających ją turystów. Jego zadaniem było uzupełnienie atrakcyjności nowo wytyczonej Trasy W-Z. Miał również stanowić wizytówkę warszawskiego ZOO i być zachętą do jego odwiedzenia. Stał się symbolem Pragi, a określenie „niedźwiedź brunatny” od dawna zastąpiono tu po prostu „praskim misiem”. Pierwsze niedźwiedzie, które pojawiły się na wybiegu to urodzone w warszawskim ZOO niedźwiadki o imionach „Miś” i „Elka”.

Wraz z upływem lat rozgorzała dyskusja na temat wybiegu, jego lokalizacji i stanu technicznego. Pojawiały się nawet takie smutne pomysły, jak postawienie pomników misi. Ostatecznie w tym roku w ramach „Budżetu Partycypacyjnego” udało się zabezpieczyć pieniądze na nowy, zmodernizowany wybieg. Mamy nadzieję, że misiom będzie się żyło teraz lepiej i wygodniej. Dziś mieszkają tu siostry „Tartra” i „Turnia” oraz samiec „Miraż”. [1]

Cerkiew

Sobór metropolitalny Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny w Warszawie znajduje się niedaleko wybiegu dla misiów. Jest do dziś ważnym świadectwem wielokulturowości Pragi. Powstał w II połowie XIX wieku, kiedy to na dynamicznie rozwijającej się Pradze osiedlali się Rosjanie i mieszkańcy wschodniego obszaru zaboru rosyjskiego wyznający prawosławie. Praska cerkiew w przeciwieństwie do Soboru Aleksandra Newskiego po lewej stronie Wisły, przetrwała międzywojnie. Ludność Warszawy zdecydowała wtedy o rozbiórce obiektów, które przypominały im dominację cara nad Polską. Szczęście nie opuściło cerkwi również w czasie II wojny światowej. Z racji, tego że niemieckie bombardowania oszczędziły Pragę, również ona nie ucierpiała poważnie. Najpoważniejszym zagrożeniem był pożar, który wybuchł w 1944 roku, a który ugasiła wspólnie ludność Pragi.

Z cerkwią, a dokładnie ze stojącymi przy niej dzwonami związana jest bardzo ciekawa historia. W 1944 roku Niemcy zażądali oddania im dzwonów soboru z przeznaczeniem na pociski. Dzwony zostały pocięte przed zdjęciem, a następnie w częściach opuszczone na dół. Okazało się jednak, że Niemcy błędnie ocenili, z jakiego stopu wykonano dzwony, i że nie nadają się one do przetopienia. Zniszczone dzwony zostały zespawane i ustawione obok wejścia do soboru. [2]

U świętego Floriana

Bazylika katedralna Świętych Floriana Męczennika i Michała Archanioła powstała jako architektoniczna przeciwwaga dla znajdującej się po drugiej stronie Alei Solidarności cerkwi. Budynek powstał w modnym wówczas stylu – gotyku mazowieckim. Jego przepiękne ażurowe wieże stały się znakiem rozpoznawczym Pragi i są nim z resztą do dziś. Miał mniej szczęścia niż jego sąsiadka z naprzeciwka. Najpierw podmuch, który powstał w wyniku wybuchu składnicy amunicji na Cytadeli naruszył konstrukcję wież. Ze względu na groźbę zawalenia zostały więc w okresie międzywojennym obniżone. Ten zabieg przyczynił się do popularnego nazywania go „praskim Notre Dame”, ze względu na podobieństwo do paryskiej świątyni.

W końcu podczas Powstania Warszawskiego wysadzili go Niemcy. Spaliło się całe wyposażenie. Ocalał niewielki fragment wraz z dwiema rzeźbami. Zdjęcia ruin z tamtych czasów chwytają za serce. Odbudowę zaczęto od razu po wojnie. W tym celu utworzono specjalną cegielnię. Ostatecznie rekonstrukcję zakończono w latach 70. [3]

W ramach ciekawostek warto dodać, że przy świątyni (od strony ul. Sierakowskiego) posadzono „dąb papieski”, wyhodowany z żołędzia dębu Chrobry, poświęconego w 2004 przez Jana Pawła II. [4]

I to koniec pierwszej części naszej wędrówki po Pradze.

Zobacz również

blog comments powered by Disqus